Witam po raz pierwszy w życiu :-D

Drogi Czytelniku,

jakoś tak mnie naszło wczoraj, żeby podzielić się kilkoma myślami z Tobą. Tak więc godzinę temu założyłem tego bloga z zerową wiedzą w temacie. Moja znajomość  tematu blogowania wynosi nul, zero, nada  więc z góry przepraszam za niedociągnięcia. „Pierwszy raz w życiu …” ale jakoś idzie bo wydaje się proste jak na razie (hosting, domena, wp  no i klepię te słowa).

No więc o czym będzie? No i tutaj pewnie rozczarowanie Ciebie spotka ogromne bo mam zamiar napisać od czasu do czasu o grach w które nikt nie gra. No może przesada, prawie nikt nie gra…. Takie niszowe twory.  Heh większość pewnie już uciekła.  Czemu mnie to interesuje? Nisza brzmi raczej mało zachęcająco. No ale tu już jak by to pewnie psychoanalityk stwierdził wszystkie zboczenia mają swoje korzenie w dzieciństwie. No rzeczywiście za czasów gdy się odwiedzało Giełdę komputerową na Grzybowskiej  poszukując między innymi nowości wśród gier wtedy  przegrywanych jeszcze na taśmach magnetofonowych hasło „ta gra jest zupełnie beznadziejna” automatycznie wzbudzało moje zainteresowanie.  Nie dlatego, że uwielbiam chałę ale dlatego, że w takich przypadkach jest szansa na to, że delikwent nie zrozumiał o co w grze chodzi. Więc jest szansa na ambitny tytuł z aspiracjami. No i tak mi zostało do dzisiaj.

Jeśli już się „pi razy drzwi” wytłumaczyłem to zaczynajmy Drogi mój czytelniku. Generalnie będzie praktycznie czyli jak Ty będziesz mógł praktycznie popykać w dziwne dziwności. Trudno mi jest ocenić zainteresowanie  ale myślę, że jeśli jednej ręki wystarczy do przeliczenia to będzie mój sukces.

To może zacznijmy od tego tygodnia. Jakoś mnie tak podkusiło, żeby zagrać w jakiegoś świeżego rogalika. Przedzwoniłem pod koniec dnia do warszawskiego Electronics Dreams (akurat mam w miarę po drodze z pracy) czy mają może Etrian Mystery Dungeon. Mieli –  więc za jakąś godzinę jestem witam się i poproszę. No a tu sprzedane… Heh, jak w ciągu 30 minut?! No maksymalne wpienienie u mnie nastąpiło. No i tak poszło dalej tego dnia. (W końcu ten EMD pojawił się na eshopie po 24 tego dnia ale ja już byłem w innym wymiarze). Jak mnie coś wpienia to mózg mi zaczyna pracować na podwyższonych obrotach i ten dzień okazał się w efekcie dłuższy niż można było się spodziewać. Tak więc zrobiłem szybkie rozeznanie co rogalach piszczy oczywiście w nowościach tylko i wyłącznie. Zabrało mi to trochę czasu ale wytypowałem trzy pozycje przecudnej urody jak się okazało, aż mnie zatkało. Najfajniejsze zostawiłem na deser, a zabawę postanowiłem rozpocząć od piątki plus Shiren’a. Tutaj pewnie już straciłem Ciebie mój drogi Czytelniku nad czym ubolewam niezmiernie no ale jeśli nie to lećmy dalej. Generalnie jak moje poszukiwania pokazały, że tytuł ten to klasyczny rogal który ma już około lat trzydziestu i jego najnowsza wersja właśnie się ukazała w Japonii na Vitę   „Shiren the wanderer 5 Plus” a w oryginale to by było „不思議のダンジョン 風来のシレン5 plus” .   Jeśli grupa maniaków w Japonii rzeźbi coś prawie trzydzieści lat i sprzedaje za każdym razem kolejne edycje swojego Shiren’a Wandera po 30.000 nakładu czyli tyle co nic to musi być najlepszy rogal świata stwierdziłem i zacząłem się zastanawiać jak tu się do niego dobrać. Moja znajomość japońskiego jest na poziomie zerowym ale chęć dobrania się do „miodu” przeogromna. Moja Vita szczęśliwie ma między innymi konto japońskie z danymi jakiegoś gościa z południa Japonii więc znalazłem w jap eshopie Shiren 5+. Tyle, że kasy nie mam znaczy się yenow ale po 30 minutach akcji z moją kartą kredytową automat z play-asia dosłał mi 5000 jenów jako kod do e shopu więc po mniej więcej następnej godzinie Shiren hulał na mojej Vicie. Ponieważ ja ślepy jestem i wolę większe formaty to przy okazji zainstalowałem Content Managera na pececie, żeby się mój Shiren replikował się pomiędzy Vita a VitaTV. Tak więc poza domem mogę pykać na Vicie a w domu na większym telewizorku dzięki VitaTV. Chłopcy śmiesznie teraz w grach jak się okazało rzeźbią bo nie ma już save oddzielnych jak to zwykle bywało bo widać, ze nasi japońscy bracia za dużo cheat’owali i save’y są schowane w samej grze. W sumie to i dobrze bo do żonglowania pomiędzy konsolami jest tylko jeden plik 400MB+. Tyle co nic. Niestety następny problem jaki się pojawił, to nie miałem zielonego pojęcia jak w to grać bo wszystko w krzakach japońskich. Jak się szczęśliwie okazało znalazłem sposób jak w to grac z prawie pewnym zrozumieniem i muszę powiedzieć, że trzy pierwsze labirynty mam zaliczone na dzień dzisiejszy. Było musze powiedzieć bardzo śmiesznie no ale o tym kolejnym razem. RL mnie dopadło aktualnie wiec do kolejnego spotkania mój Drogi Czytelniku, a ja na przygotowania do obiadu muszę rozpocząć!

 

Jedno przemyślenie nt. „Witam po raz pierwszy w życiu :-D”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *